Kanał YouTube :) :https://www.youtube.com/channel/UCgwOBYmQat97BcHWSJyr6SQ?view_as=public
piątek, 3 stycznia 2014
Wreszcie poświąteczny kurz opadł...
Wiem, tytuł dziwny, ale w święta nie miałam ani chwili dla siebie ;_; Przyjechała rodzinka z Niemiec (wujostwo) i kuzynka nocowała u mnie 2 dni (ja na podłodze :P), potem przyjechała ciotka (moja sypialnia rzecz jasna przez nią przejęta, ja spałam u babci... wciąż z kuzynką). Po nocce na jednym łóżku z Dominiką (toona)miałam dość i w dzień świąt wolałam spać u siostry na podłodze nie tylko ze względu na zepchnięcie mnie z rozkładanego tapczanu przez Domi, ale też z powodu prezentu. A mianowicie xBoxa. Od 3 miesięcy namawiałam rodziców, że to zdrowe bo na Kineckta są gry sportowe itp. (swoją drogą dziś pierwsze muliłam w BF2... Szło mi nieźle jak na nowo spotkane sterowanie :D). Okey, ale wracając do historii... Następny dzień? 13 godzin tańczenia, skakania, i ogólnego wysiłku fizycznego nie wyszło mi na dobre (zakwasy przez 2 dni). Następnego dnia nie ruszałam się z domu (świetny pomysł), w piątek odwoziliśmy ciocię (tą co zgarnęła mój pokój) i rzecz jasna po drodze wstąpiliśmy do dziadków. Oczywiście podczas pysznego obiadu by moja babcia zadzwonił telefon. "No przyjedźcie. Odwozicie ją do domu? Wstąpcie po drodze" Baaardzo po drodze. Godzina błądzenia, ale było warto. Ciotka (kolejna, bo ta co u mnie spała już odstawiona) sprawiła sobie cudnego labladorka <33 Moja fav rasa i do tego był taaki mądry i wyszkolony :3. 2,5h zabawy z psem i obżerania się pierożkami i pierniczkami <ME GUSTA>. Wracamy do domu, zasnęłam w aucie, potem mulenie na kompie do 2:00... BUM! Sobota. Cośtam porabiałam (nie pamiętam dokładnie :P), a wieczorem rodzice zaprosili mnie na wspólną grę w kręgle na konsoli. Spoko, bo to zawsze rywalizacja z tatą <3 (mama nie ma szans, więc...) Wygrałam 3 razy pod rząd i... no cóż... może niektórzy wiedzą, że po wygranej w kręgle na K Sports jest taniec zwycięzcy. Zaczęłam tańczyć kankana (jak to się pisze xD) i... prawie skręciłam kostkę. Ból jak cholera! Ale spoko. 2 dni maści i brak ruchu. Daaam radę :) W końcu jestem leniem z zawodu :3 Sylwester. Kurdę! Jak ten czas leci! Przebolałam to, że nie mogłam zaprosić psiapsióły na noc (chata miała być wolna <3), bo rodzice stwierdzili, że "to zły pomysł" i że jestem zbyt "nieodpowiedzialna". Ja NIEODPOWIEDZIALNA!?!? No... w sumie to mieli rację... Sylwka spędziłam u babci z wspomnianą kuzynką. Było nawet spoko, bo dziadek po 1 łyku szampana stwierdził, że w końcu mamy 1914 rok. Ech... Następny dzień wolne, czwartek i dzisiaj gimba. I znów długi weekend... Wreszcie odpocznę od bólu stopy (w sumie to spoko wymówka na basenie i WF :D), upierdliwej kuzynki i rodziny na każdym kroku pytającej czy mam już chłopaka. Jakby nie było innych tematów -.-. Ale kończę, bo zaraz piątek zmieni się w sobotę :) Więc to koniec mega długiego posta :3 Czeeeść <3
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz